Jaki gryf do domowej siłowni? Power bar, gryf uniwersalny czy Fi28

Jeśli chcesz zrobić to dobrze, kup gryf w standardzie olimpijskim. Jeśli chcesz zacząć taniej, dobry gryf uniwersalny będzie bardzo sensownym wyborem. Gryf Fi28 też ma sens, ale raczej jako tania używka na etap przejściowy, a nie rozwiązanie docelowe.

Gryf to jedna z tych rzeczy, które warto przemyśleć na spokojnie. Nie dlatego, że jest najbardziej efektowny, tylko dlatego, że masz z nim bliski, czasem intymny kontakt w każdym treningu. To właśnie gryf trzymasz w dłoniach przy każdym ćwiczeniu, opierasz go o gołe ciało i to ma być satysfakcjonująca interakcja. Dobrze dobrany gryf jest na całe życie.

Co to jest gryf olimpijski

Kiedy piszę o dobrym gryfie do domowej siłowni, najczęściej mam na myśli standard olimpijski. W praktyce oznacza to 220 cm długości, 20 kg wagi, kompatybilność z talerzami olimpijskimi fi 50 mm oraz obrotowe rękawy. Dzięki nim talerze mogą obracać się niezależnie od trzonu, a to przy większych ciężarach jest niezbędne dla prawidłowej pracy i kontroli gryfu.

Power bar czy gryf uniwersalny?

Jeśli miałbym dziś kupić jeden gryf i zamknąć temat na długo, wybrałbym gryf trójbojowy, czyli power bar. To jest rozwiązanie dla osób, które chcą rozwijać siłę i nie wracać do tematu gryfu za pół roku.

Power bar ma zwykle 29 mm średnicy, 220 cm długości, tuleje miedziane lub mosiężne i ostre radełko. Gwarantuje pewny chwyt, stabilność i sztywność przy dużych ciężarach. Ma ostre radełkowanie i radełkowanie centralne.

Przy treningowych ciężarach od 150 kg różnica między gryfem bardziej uniwersalnym a typowym power barem zaczyna być wyraźna. Najbardziej widać to w przysiadzie. Gryf trójbojowy mniej pracuje, jest stabilniejszy pod ciężarem, lepiej siedzi na plecach i daje większe poczucie kontroli. Jeśli więc ktoś wie, że chce trenować siłowo na serio, to właśnie tę drogę uznałbym za najlepszą. Ceny od 1000 do 5000 zł. Mój ulubiony to Axxo Powerlifting w czarnym twardym chromie za 1300 zł.

 

Druga sensowna opcja to gryf uniwersalny. I to nie jest tańsza namiastka czegoś lepszego, tylko bardzo konkretny produkt. Stworzony po to, żeby dać ludziom możliwie dobry i możliwie tani gryf do codziennego użytkowania. Taki, który będzie przystępny cenowo, wygodny w treningu i zostanie z użytkownikiem na lata.

Z mojego ekstensywnego doświadczenia, wyposażania klubów fitness: gryf uniwersalny Axxo 450 trafiał do studiów treningowych, gdzie kupowano po kilka albo kilkanaście sztuk na raz i gdzie miał po prostu pracować codziennie. W tej roli sprawdza się bardzo dobrze. Najlepiej czuje się w treningu ogólnym, crossfit, ćwiczeniach kulturystycznych przy ciężarach do około 150 kg. Powyżej zaczyna być bardziej elastyczny i wtedy przewaga power bara staje się wyraźna. Ale dla większości osób ten poziom i tak przez długi czas będzie więcej niż wystarczający.

Nawet jeśli z czasem dokupisz lepszy model, AXXO 450 zwykle zostaje jako drugi gryf, do ćwiczeń pomocniczych, landmine albo po prostu do codziennej roboty.

Kupując gryf uniwersalny upewnij się, że jest na łożyskach igłowych i tulejach mosiężnych lub miedzianych a końcówka rękawa nie jest z widoczną dużą śrubą tylko jest zakończona na pierścienie segera, które umożliwiają serwisowanie takiego gryfu.

Czy gryf Fi28 ma sens?

Tak, ale tylko w określonym scenariuszu.

Na gryfach Fi28 mnóstwo osób zbudowało siłę, sylwetkę i zdrowie. To działa. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś kupuje taki zestaw nowy i z myślą, że to będzie rozwiązanie na lata. W praktyce bardzo często kończy się to tak samo: kiedy trening zaczyna wciągać na serio, pojawia się potrzeba przejścia na standard olimpijski. A wtedy wymienia się nie tylko gryf, ale też wszystkie talerze.

Dlatego jeśli ktoś chce zaczynać od Fi28, rozsądnie zrobi, kupując używany zestaw za nieduże pieniądze. Potrenuje, sprawdzi, czy to jego droga i w razie czego sprzeda go dalej bez dużej straty. Kupowanie nowego zestawu Fi28 jako rozwiązania docelowego zwykle po prostu się nie opłaca.

Dlaczego standard olimpijski wygrywa

Przy większych ciężarach zaczynają mieć znaczenie detale. Nawet niewielka rotacja gryfu w martwym ciągu, wyciskaniu czy bardziej dynamicznych ruchach robi różnicę w tym, jak pracują nadgarstki i jak pewnie trzymasz ciężar. Przy odrobinie pecha gryf bez obrotowych rękawów może połamać ćwiczącemu nadgarstki, spaść na szyję przy wyciskaniu albo przynajmniej nadwyrężyć staw. Standard olimpijski wygrał dlatego, że po prostu działa lepiej.

Gryf to rzecz osobista

To jest element, który masz w rękach w każdym treningu. Dlatego znaczenie ma nie tylko cena i tabela parametrów, ale też średnica, agresywność radełkowania, powłoka i czucie gryfu w dłoni. Gdy masz nad głową 100 albo na plecach 200 kg to musisz być pewny gryfu na 100%. Tu nie ma miejsca na wątpliwości, niedoskonałości, śliskie radełko czy zbyt duże ugięcie. Jeśli gryf dobrze leży w rękach, trening jest po prostu satysfakcjonujący. Jeśli nie, będziesz się z nim męczył, nawet jeśli na papierze wszystko wygląda dobrze.

Jaki gryf do domu na początek?

Sensowne drogi:

  1. Power bar – jeśli chcesz zrobić to raz a dobrze, bez kompromisów.
  2. Dobry gryf uniwersalny – jeśli chcesz zacząć rozsądnie i nadal mieć sprzęt na lata.
  3. Używany Fi28 – jeśli chcesz zacząć najtaniej i traktujesz to jako etap przejściowy.

Najłatwiej stracić pieniądze wtedy, kiedy kupujesz przypadkowy gryf tylko dlatego, że jest tani, a kilka miesięcy później wracasz do tematu i kupujesz drugi raz a 200 kg talerzy wystawiasz za pół ceny na OLX.

Jeśli budujesz swoją pierwszą domową siłownię, zobacz też artykuł o tym, jak zacząć budowę domowej siłowni. Jeśli interesuje Cię praktyczna strona planowania miejsca i błędów zakupowych, warto też przeczytać tekst o największym błędzie przy budowie domowej siłowni.