Gryf olimpijski AXXO 680 – opinia po kilku latach użytkowania

AXXO 680 był przez długi czas jednym z tych gryfów, które dobrze uzupełniały środek oferty. Nie był gryfem specjalistycznym, nie był też najtańszym modelem w katalogu. W praktyce był rozwinięciem AXXO 450 – opartym na bardzo podobnej konstrukcji, ale wykończonym w twardym chromie i z nieco wyższą deklarowaną wytrzymałością.

Dziś ten model został już wycofany z oferty, ale ponieważ przez lata był normalnie używany w treningu, warto zostawić po nim uczciwą recenzję. Tym bardziej, że z perspektywy użytkownika był to po prostu udany gryf roboczy, który miał swoje mocne strony i dość jasno określone miejsce.

Czym był AXXO 680

Najprościej mówiąc, AXXO 680 był bardzo bliskim krewnym modelu AXXO 450. Miał tę samą ogólną charakterystykę, bardzo podobne zastosowanie i taką samą logikę użytkowania. To nadal był gryf uniwersalny, przeznaczony przede wszystkim do codziennego treningu, a nie do bardzo ciężkiego trójboju.

Najważniejsze różnice były dwie:

  • wyższy deklarowany udźwig,
  • wykończenie w twardym chromie.

Reszta specyfikacji i ogólnego zachowania gryfu była bardzo podobna do AXXO 450.

Najważniejsze parametry

AXXO 680 miał pełny standard olimpijski:

  • 220 cm długości,
  • 20 kg wagi,
  • tuleje 50 mm,
  • kompatybilność z talerzami olimpijskimi,
  • średnicę chwytu 28 mm,
  • wykończenie w twardym chromie.

W praktyce oznaczało to normalny gryf olimpijski do domowej siłowni, studia treningowego albo małej sali, z pełną kompatybilnością ze standardowym osprzętem.

Do czego ten gryf nadawał się najlepiej

AXXO 680 najlepiej czuł się dokładnie tam, gdzie dobrze pracują gryfy uniwersalne: w treningu funkcjonalnym, crossficie, ćwiczeniach ogólnorozwojowych i codziennym treningu siłowym o mieszanym charakterze.

To nie był gryf typowo trójbojowy. Nie miał takiego charakteru jak AXXO Powerlifting. Nie był też projektowany jako sprzęt zawodniczy. Jego zadanie było prostsze: miał być wygodnym, trwałym i wszechstronnym gryfem do codziennego używania.

I właśnie w tej roli wypadał najlepiej.

Jak sprawdził się w praktyce

Z perspektywy użytkowej AXXO 680 był po prostu dobrym gryfem roboczym. Nie robił wielkiego hałasu wokół siebie, ale dawał to, czego większość ludzi realnie potrzebuje: przewidywalną pracę, rozsądny chwyt i bezproblemowe codzienne użytkowanie.

Pod względem charakteru pracy był bardzo zbliżony do AXXO 450. To nadal był gryf bardziej uniwersalny niż specjalistyczny. Nadal najlepiej czuł się w treningu mieszanym, a nie przy bardzo dużych ciężarach i bardzo wąskiej specjalizacji.

Jeśli ktoś znał AXXO 450, to w praktyce AXXO 680 był dla niego łatwy do zrozumienia. To nie był zupełnie inny gryf. To była raczej bardziej dopracowana wersja tej samej idei.

Twardy chrom – największa różnica

Najbardziej odczuwalną różnicą między AXXO 680 a AXXO 450 było wykończenie w twardym chromie.

To daje dwie rzeczy.

Po pierwsze, powłoka jest trwalsza i lepiej znosi normalne użytkowanie. Po drugie, wpływa na samo radełkowanie.

W praktyce radełkowanie w AXXO 680 jest bardziej pasywne niż w AXXO 450. Dalej daje chwyt, ale jest wyraźnie spokojniejsze, mniej ostre i mniej „gryzące” w dłonie. Dla części osób będzie to zaleta, szczególnie przy większej objętości treningowej. Dla innych AXXO 450 może dawać trochę lepsze czucie chwytu.

To nie znaczy, że jedno rozwiązanie jest obiektywnie lepsze od drugiego. To po prostu inny charakter kontaktu z gryfem.

Radełkowanie i chwyt

Jeśli miałbym to ująć najprościej, AXXO 680 daje chwyt bardziej stonowany niż AXXO 450. Nie jest śliski, ale nie daje też tak wyraźnego „zaczepienia” dłoni.

Przy treningu funkcjonalnym, większej liczbie powtórzeń, crossficie i codziennym mieszanym użyciu ma to sens. Dłonie mniej się męczą, a gryf pozostaje przyjemny w obsłudze. Z drugiej strony, jeśli ktoś lubi bardziej zdecydowane radełkowanie, model 450 albo gryf trójbojowy będą wyraźniejsze w odbiorze.

Obrót rękawów

W gryfie tej klasy najważniejsze nie jest to, jak długo kręci się talerz przy pustym rękawie, tylko czy obrót jest stały, przewidywalny i nie zacina się w trakcie użytkowania.

I właśnie to ma znaczenie w codziennym treningu. AXXO 680 pod tym względem zachowywał się poprawnie. Nie był projektowany jako gryf typowo dwubojowy z naciskiem na bardzo dynamiczną pracę rękawów, ale w swojej roli działał tak, jak powinien działać porządny gryf uniwersalny.

Jakie ciężary ten gryf lubił najbardziej

Podobnie jak AXXO 450, także AXXO 680 najlepiej czuł się tam, gdzie trening był wszechstronny i nie opierał się wyłącznie na bardzo dużych ciężarach.

Do około 150 kg był to gryf bardzo przyjemny w pracy. Powyżej tego poziomu zaczynało być wyraźniej czuć, że to nadal konstrukcja uniwersalna, a nie specjalistyczny power bar.

Wyższa deklarowana wytrzymałość nie zmieniała jego ogólnego charakteru. To nadal nie był gryf do bardzo ciężkiego trójboju. Jeśli ktoś chciał iść w tę stronę, logicznym wyborem był i pozostaje AXXO Powerlifting.

AXXO 680 a AXXO 450

Jeśli ktoś zastanawia się, jak najprościej porównać te dwa modele, to powiedziałbym tak:

AXXO 450 daje trochę bardziej wyraźny chwyt, jest bardziej surowy w kontakcie z dłonią i bardzo dobrze odnajduje się jako gryf roboczy do treningu funkcjonalnego, crossfitu i codziennego używania.

AXXO 680 daje podobną funkcję, ale w bardziej wygładzonej formie. Twardy chrom poprawia trwałość powłoki i sprawia, że radełkowanie jest spokojniejsze, bardziej pasywne i mniej ostre.

To był więc wybór bardziej „kulturalny” w odczuciu, ale niekoniecznie bardziej wyrazisty.

AXXO 680 a AXXO Powerlifting

Tu różnica jest prostsza.

AXXO Powerlifting jest gryfem specjalistycznym, zdecydowanie trójbojowym. Jest sztywniejszy, bardziej zdecydowany, lepszy do ciężkich przysiadów, wyciskania i martwego ciągu. To gryf dla osób, które wiedzą, że ich trening idzie wyraźnie w stronę siły maksymalnej.

AXXO 680 był gryfem bardziej uniwersalnym i spokojniejszym w odbiorze. Lepszym tam, gdzie trening jest mieszany i codzienny, gorszym tam, gdzie priorytetem stają się bardzo duże ciężary.

Dla kogo ten gryf miał największy sens

AXXO 680 miał największy sens dla osób, które:

  • szukały uniwersalnego gryfu do codziennego treningu,
  • ćwiczyły funkcjonalnie albo robiły crossfit,
  • chciały trochę trwalszej powłoki niż zwykły chrom,
  • wolały spokojniejsze, bardziej pasywne radełkowanie.

Dziś ten model jest już wycofany z oferty, więc nie ma sensu go promować jako aktualnego zakupu. Ale jeśli ktoś ma go w swojej siłowni, to spokojnie można powiedzieć, że nadal jest to wartościowy i sensowny gryf do codziennej pracy.

Mój wniosek

AXXO 680 był po prostu udaną odmianą dobrze znanej konstrukcji. Nie zmieniał zasad gry, ale poprawiał kilka rzeczy, przede wszystkim w zakresie wykończenia i charakteru chwytu.

Jeśli ktoś lubił AXXO 450, ale chciał trochę trwalszej powłoki i spokojniejszego radełkowania, to AXXO 680 był bardzo logicznym krokiem w górę.

Dziś, kiedy ten model nie jest już dostępny, najbliższymi punktami odniesienia pozostają:

  • AXXO 450 – jeśli szukasz dobrego gryfu uniwersalnego do codziennego treningu,
  • AXXO Powerlifting – jeśli chcesz iść w stronę bardziej specjalistycznego gryfu trójbojowego.

Jako model historyczny AXXO 680 zostawia po sobie dobrą opinię. To był gryf roboczy, solidny i przemyślany.