Po prawie 10 latach testów, niewypałów, zmarnowanych pieniędzy, zniszczonych ścian i podłóg to są moje wnioski na temat tego jak wyposażyć domową siłownię w 2026 roku.
Są 3 sensowne drogi które warto rozważyć:
Jeśli miałbym wskazać jedną rzecz, od której większość osób powinna zacząć, to byłby to trening ze sztangą. Sztanga to długi gryf, około 220 cm, z dokładanymi talerzami po bokach. Zrobisz z nią trening całego ciała:
Dlaczego to działa:
Metodyka treningu jest prosta, przynajmniej przez pierwszych kilka miesięcy, ćwiczenia są nieskomplikowane a progres jest gwarantowany. Niezależnie od płci i wieku. Jeśli nie masz przeciwskazań lekarskich to od robienia 3 do 5 podstawowych ćwiczeń 3 - 4 razy w tygodniu znacznie zwiększysz siłę i poprawisz sylwetkę.
Zalety
Wady
Trening oporowy ze sztangą jest najpopularniejszą formą rozwijania siły na świecie. Sprawdzone schematy "Easy Strength" Dana Johna, "Starting Strength" Marka Rippetoe, 5x5, 5:3:1 są początkiem treningu siłowego dla większości trenujących.
Popularna droga numer 2 czyli odważniki Kettlebell - metalowe kule z uchwytem. Z nimi również kształtujemy siłę ale trochę mniejszą i trochę bardziej użyteczną w codziennym życiu. W pracy z odważnikami kulowymi musimy mocno skupiać się na stabilnym utrzymywaniu odważników w trakcie ćwiczeń. Sama stabilizacja pochłania dużo energii przez co nie jesteśmy w stanie podnieść tyle samo ciężaru co na sztandze ale dzięki temu mięśnie stabilizujące stawy stają się znacznie silniejsze. Kettlebell uważany jest za trening bardziej pro zdrowotny.
Zalety
Wady
To świetne rozwiązanie przy małej przestrzeni i dla osób, które chcą poprawić ogólną sprawność. Trzeba jednak pamiętać, że technika jest trudniejsza i wymaga nauki.
Bardzo ważne jest to, że kettlebell to skuteczny system treningowy, oparty na sprawdzonych zasadach schematach, w którym nie pogubimy się, z jasno wytyczoną ścieżką progresji. Popularne plany treningowe to: "Easy Strength", "Armor building complex" Dana Johna, Simple and Sinister.
Efekty są bardzo dobre, ale nie osiągniesz tu takiej siły jak na sztandze. Z kettlami również ćwiczymy całe ciało, nie tylko siłowo ale także w ruchach dynamicznych zaczerpniętych z dwuboju. Typowe ćwiczenia z kettlami to:
Trening kettlebell polecam wszystkim po 40 roku życia, jako uzupełnienie pro zdrowotne lub nawet trening główny jeśli priorytetem są dla was zdrowe stawy a nie spektakularne wyniki siłowo - sylwetkowe. Kettlarze często są mocno zbudowani ale wyglądają "normalnie" bardziej jak siłacze z lat piędziesiątych ubiegłego wieku niż jak kulturyści.
Hantle to najbardziej znany sprzęt do siłowni. Nie mają jednej głównej ścieżki treningowej ale planów treningowych opartych na hantlach jest sporo. Jest to droga pośrednia między sztangami a kettlami. Nie rozwiniemy tak dużej siły jak w sztangach ani nie zrobimy ćwiczeń dynamicznych jak w kettlach. Natomiast znacznie bardziej zbliżymy się do rozwinięcia dużej siły niż kettlach i możliwe że będzie to zdrowsze dla stawów niż w treningu ze sztangą. Z hantlami mamy też do dyspozycji znacznie większą różnorodność ćwiczeń, w tym izolowanych na dane partie ciała. Dlatego hantle pozostają królem wśród fanów "pompowania bicków", trenowania wielkich łap i klaty.
Zalety
Wady
Powinieneś zacząć od dwóch rzeczy: ile masz miejsca i budżetu oraz co chcesz osiągnąć.
Domowa siłownia w kawalerce to coś zupełnie innego niż siłownia w garażu, pokoju w domu lub salonie. Trening „dla zdrowia” 40+ to coś innego niż „chcę być silny” lub "przypakowany". Co jest największym priorytetem lub wymogiem? Koszt? Miejsce? Cel?
Każda z tych dróg ma sens o ile kupimy wszystko w dobrych cenach. Wszystkie systemy można a przy odpowiednim stażu treningowym, nawet trzeba łączyć.
Dla sztangi potrzebujesz około 6–10 m².
Im większe ciężary, tym większe znaczenie ma podłoga, w każdym systemie treningowym.
Kettlebell: dywan lub mata wystarczy
Hantle: fragment gumowej podłogi może się przydać np. 2 m kw.
Sztanga: gumowa podłoga jest konieczna
20–30 lat: hantle dla treningu sylwetki pompowania bicepsów niskim kosztem
30–40 lat: sztanga dla łatwej progresji siły
40+: sztanga + kettlebell to zdrowie + siła
Kiedy myślimy o domowej siłowni, najczęściej skupiamy się na sile – sztandze, hantlach, ciężarach.
Ale jeśli zależy Ci na zdrowiu i sprawności, sam trening siłowy to za mało.
Potrzebujesz też ruchu, który: - poprawia wydolność - wspiera serce - pozwala się „przewietrzyć” po ciężkim dniu.
Najprostsze rozwiązanie to jeden sprzęt kardio:
Dzięki temu budujemy bardzo prosty schemat tygodnia treningowego, który da się utrzymać latami:
Nie chodzi o perfekcyjny plan. Chodzi o to, żeby się regularnie ruszać i nie zamykać tylko w jednym typie treningu.
Gdybym miał wskazać jedną rzecz, której żałuję, to nie jest to jeden konkretny zakup.
To jest cały proces.
Przez lata kupowałem sprzęt, który wydawał się dobrym pomysłem: - bo był tańszy - bo zajmował mniej miejsca - bo „na początek wystarczy”
W praktyce bardzo często kończyło się tak samo:
sprzęt trafiał w kąt, a ja i tak kupowałem coś lepszego.
To kosztuje nie tylko pieniądze, ale też czas i motywację.
Dlatego temu tematowi poświęcę osobny artykuł — bo kilka prostych decyzji na początku może zaoszczędzić naprawdę sporo.
Po tych wszystkich latach mogę powiedzieć jedną rzecz:
nie ma jednej najlepszej domowej siłowni.
Są tylko różne drogi, które pasują do różnych ludzi.
Inaczej będzie trenował ktoś, kto ma 25 lat i chce dobrze wyglądać.
Inaczej ktoś, kto ma 40 lat i chce być silny i sprawny.
A jeszcze inaczej ktoś, kto wraca do formy po kontuzji.
Dlatego zamiast szukać „idealnego zestawu”, lepiej zadać sobie pytanie:
co ja chcę osiągnąć i co jestem w stanie robić regularnie chyba już do końca życia.
Aktualnie, jeden z najpopularniejszych, prostych systemów treningowych na początek drogi treningu siłowego z kettlami, hantlami i sztangą.
"Zacznij od siły" to bardzo popularny poradnik treningowy, który pomimo upływu lat jest ciągle aktualny. Oto dlaczego. (zacznij tutaj)
Gryf olimpijski 120cm,
za 200zł, stał się pierwszym błędnym założeniem. Z racji ograniczonej przestrzeni stwierdziłem, że uda mi się po ćwiczyć z krótkim gryfem i przynajmniej zrobić z nim martwy ciąg i wyciskanie. Myślałem, że po treningu łatwiej taką sztangę schować a sam pomysł ma sens. Nie miał.
Miejsce gryfu 120 cm szybko zajął gryf 220cm.
Gryf olimpijski 220cm,
za 300zł, jak do tej pory sprawdza się świetnie. Zajmuje też mniej miejsca niż się spodziewałem, przechowuję go w pionie. Jest prosty, chyba łożyskowany, z udźwigiem 350kg.
W zestawie były metalowe zaciski, ale szybko wymieniłem je na lock jaw - koszt 40zł, wygoda znacznie większa.
Talerze gumowane,
za 3000 zł to największy wydatek jak do tej pory, z którego jestem zadowolony. Nie chciałem typowych bumperów typu HI TEMP, z mielonych opon samochodowych, bo zajmują za dużo miejsca, zarówno na podłodze jak i na gryfie. Poza tym mają specyficzny zapach, za którym nie przepadam. Żelazne talerze natomiast są głośne w użyciu i prędzej czy później coś by zepsuły np. podłogę. Dlatego gumy uważam za najlepsze rozwiązanie w warunkach domowych. Poza tym, wyglądają świetnie :D
Zestaw (25+20+15+10+5+2,5+1,25 kg) x2 w zupełności wystarcza do wszystkich moich ćwiczeń. Całkowity ciężar 157,5 kg + gryf 20 kg jeszcze na raz nie był wykorzystany i przy aktualnym rekordzie 140 kg w martwym ciągu, zakładam że w tym roku nie będę kupował więcej obciążeń. Zdecydowaną zaletą jest guma, która po upadku na podłogę, (lub nogę) nie niszczy jej. Mój zestaw kosztował 3000zł. Są to bezmarkowe, chińskie talerze olimpijskie. Aktualnie używa ich Adrian z bloga Życie Na Sportowo, który dostał cały zestaw na testy. Ja przesiadłem się na trochę lepsze, też bezfirmowe, podobne np. do zestawu TBR Profi Set HMS. Zniżki na asortyment HMS w dziale Promocje. Poza walorami estetycznymi i lepszym wykonaniem, różnic między ciężarami nie widzę i treningu to nie zmienia.
Hex bar,
za ok 600zł, jest to gryf olimpijski, hexagonalny, zwany też trap barem. Robi się z nim spacer farmera lub martwy ciąg, który w formie jest bardzo podobny do przysiadu. Niektórzy twierdzą, że jest to bardziej przysiad niż martwy ciąg i coś w tym jest. Używałem go do puki nie kupiłem klatki do przysiadów. W swojej roli sprawdził się bardzo dobrze i korzystałem z niego, szlifując technikę przysiadów i martwego ciągu. Łatwiej jest dzięki niemu ćwiczyć, w szczególności osobie po kontuzjach, z dyskopatią itd. Początkujący, bardzo często są w stanie podnieść na hexie większe ciężary z zachowaniem poprawnej techniki.
Po doszlifowaniu techniki i zakupie klatki, hex tylko mi zagracał przestrzeń, więc sprzedałem go na Allegro za 350zł. Nowy właściciel też jest pasjonatem treningu w domu, ze znacznie większym stażem. Bartek, który kupił hexa, hobbystycznie kupuje używany sprzęt i w ten sposób wyposaża domową siłownię. Jak już się spotkaliśmy, mieliśmy o czym rozmawiać :D
