Insportline T70i - opinia

Jest to kolejna bieżnia marki Insportline u mnie na testach. Bardzo interesujący sprzęt domowy, ładny, kompaktowy z prostą obsługą.

 

Zalety:

-atrakcyjny wygląd

-możliwość złożenia do pionu

-kompaktowe rozmiary

 

Wady:

-brak przycisków w poręczach

-mało rzeczywisty pomiar prędkości

-przeciętna jakość wykonania

 

Chyba przestanę opisywać kwestię montażu, bo jak do tej pory wszystkie bieżnie są łatwe w montażu i dają się złożyć, bez instrukcji obsługi. Nawiasem mówiąc polskiej instrukcji nie ma w zestawie.

 

Konstrukcja jest lekka, całkiem solidna. Wygląd, nie da się tego inaczej opisać, jest zerżnięty z Technogyma My Run, czyli ładny. Całe urządzenie ma minimalistyczny charakter idealnie trafiający w moje potrzeby. Szary kolor w tym wypadku wyjątkowo pasuje no i jeszcze jest ten panel. Panel wygląda dobrze, minimalistycznie. Podobają mi się proste białe cyferki wyświetlane nad białymi symbolami. Kolorowy wyświetlacz umieszczony pośrodku konsoli jest zbyteczny. Plusem jest wysokiej jakości uchwyt na telefon lub tablet.

 

Podsumowując wrażenia wizualne, bardzo mi się podoba i nie zajmuje zbyt dużo miejsca. Moim zdaniem jest to dobry kierunek, w stosunku do dużych, bardzo rozbudowanych konsol, które tak na prawdę nie dają więcej a zajmują sporo miejsca.

 

Obsługa jest prosta. Brakuje mi przycisków zmiany biegów w rączkach. Prędkości wyświetlane przez licznik są zawyżone, co jest niestety bardzo częste w bieżniach domowych. Skróty prędkości są dobrane, dla osoby, która chce lekko truchtać a nie biegać. W modelu T50i były znacznie lepiej wyważone.

 

Pas jest wystarczająco szeroki - 51 x 140cm, ale mam wrażenie, że na tej bieżni mam mniej miejsca niż na T50i. Teoretycznie wymiary są takie same, ale czuję się trochę mniej komfortowo. Amortyzacja jest przeciętna, zdecydowanie twardsza niż T50i, gdzie było bardzo miękko. Nie nazwał bym tego wadą, bo ostatnimi czasy producenci przesadzają z ilością amortyzacji w wyniku czego wyjście w teren po treningach na bieżni bywa bolesne. Dla mnie jest ok.

 

Samo bieganie jest przyjemne. Zmiana prędkości i kąta nachylenia działają należycie, nie mam żadnych zastrzeżeń.

 

Prędkość jest wystarczająco duża jak na moje biegowe potrzeby. Kąt nachylenia jest satysfakcjonujący. Silnik nie ma problemów z rozpędzeniem pasa do odpowiedniej prędkości. Pas porusza się płynnie, bez zacięć.

 

Po treningu bieżnia łatwo składa się do pionu i po złożeniu zajmuje mało miejsca, mniej niż T50i, dzięki małemu panelowi. Łatwo się ją przestawia.

 

4500zł to sporo jak za bieżnię tej klasy, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że konkurencja nie śpi i od czasu testów w Styczniu 2017r Spokey wypuścił identyczny sprzęt - model Arena 400zł taniej, a Hertz z modelem Prestige zszedł z ceny jeszcze niżej. Znacznie bardziej polecam inne bieżnie marki Insportline np. Gilavar i T50i

 

Polecam osobom średniego wzrostu, biegającym nie tylko w domu, ale też w terenie. Jeśli każdy centymetr przestrzeni życiowej jest dla was cenny, to T70i może być właśnie dla was. Polecam. Po testowy egzemplarz, jak zwykle zostanie sprzedany prze sklep Axxo lub na Allegro, ale na nowe też mam zniżki w dziale Promocje.

 

Sprawdź aktualną cenę

Alternatywny sprzęt

 

-Cezary 12/2016

Comments: 2
  • #2

    Orbitrekguru (Thursday, 04 January 2018 21:29)

    Cześć Grzegorzu,
    Recenzja T70i ma ponad rok i od tamtego czasu sporo się zmieniło. Uaktualniłem co trzeba. Ale w skrócie, na Styczeń 2018, można kupić lepszą bieżnię taniej.
    W temacie serwisów.
    Twoje doświadczenia nie rysują zbyt optymistycznego obrazu, ale Insportline na tle innych serwisów nadal wypada całkiem nieźle, bo jednak naprawia. Coraz częściej słyszę od swoich kontrachentów, że bardziej opłaca się oddać klientowi pieniądze niż wysyłać serwis i dystrybutorzy zaczynają napraw odmawiać :( zostawiając klientów i sklepy problemem. Insportline może się spóźni, ale naprawi co trzeba. Trafiłeś też na szczyt sezonu fitness, gdzie serwisy po prostu nie wyrabiają z robotą. Jest to na tyle kłopotliwa sytuacja, że od Listopada do Marca brakuje rąk do pracy, podczas gdy latem najlepsi fachowcy nie mają nic do roboty.
    Czasy, gdy wiodące marki słynęły z super serwisu też mamy za sobą i to co 5 lat temu było obsługą poniżej przeciętnej dziś uważa się za dobry standard. Niestety będzie gorzej. USA, które narzuca światu fitnesowe standardy zmniejszyło gwarancje na maszyny do 12 a czasami do 3 miesięcy za nowy sprzęt i firmy, które cokolwiek naprawiają są uznawane za wyjątkowo przyjazne klientom.
    Serwis ma 2 tygodnie na załatwienie sprawy i nawet najlepsze firmy nie naprawiają nic w ciągu 2 dni. Znam historie napraw ciągnące się po 6 miesięcy. Insportline jak do tej pory obsługuje Cię standardowo, zgodnie z prawem i obyczajem. Nawet na naprawę zupełnie nowego sprzętu są 2 tygodnie.
    Średnio 15% bieżni tej klasy nie działa poprawnie, od razu po wyciągnięciu z pudełka, także to też nie jest nic nowego. Po prostu miałeś pecha i to też niedużego, bo usterka nie uniemożliwia korzystania z podstawowych funkcji urządzenia. Przy kontakcie telefonicznym zapewne rozmawiałeś z tym samym człowiekiem, który przyjmuje reklamacje ciuchów, rolek, rowerów, skakanek itd. Najważniejsze, by mechanik, który do Ciebie przyjedzie, lub wyśle Ci nowy panel znał się na swojej pracy.
    Także uszy do góry, ciśnij sklep, by załatwili sprawę jak najszybciej, a sam spokojnie możesz zabrać się do treningów.
    Powodzenia

  • #1

    Grzegorz (Thursday, 04 January 2018 18:44)

    Dzień Dobry,

    Gratuluje dobrych wpisów i recenzji bieżni na Pańskim blogu. Bazując na tych informacjach zakupiłem bieżnie Insportlie T70i.
    Nową bieżnie dostałem zaraz po nowym roku ale niestety okazała się ze panel kontrolny bieżni jest wadliwy: nie dziala blouetooth i odkleja się przednia czesc panelu.
    Każdemu może się zdarzyć wpadka, wiec zkontaktowalłem się ze sklepem i tu zaczęły się schody: nikt nie chce podjąć decyzji o wymianie wadliwego elementu nawet w nowym sprzęcie tylko musi to iść już przez serwis.

    Wystawiłem wiec zlecenie reklamacyjne 2 godziny po odbiorze paczki i czekałem na kontakt od serwisantów który niestety nie nastąpił, kolejne próby dodzwonienie zawodziły a na emaile nie dostawałem odpowiedzi i tak przez dwa dni - kiedy w końcu udało mi się z nimi skontaktować, kazali mi czekać do poniedziałku na jakiekolwiek informacje bo nie wiedza do końca jak działa ta bieżnia itp..

    Wygląda wiec na to ze nikt nie jest władny podjąć decyzji o wymianie (nowego) wadliwego elementu poza serwisem który nie wie jak ten element działa :)

    Samo to, ze wymiana nowego niedziałającego sprzętu idzie przez serwis jest już zastanawiające - gdyby nie było to 80kg odesłałbym ta bieżnie z powrotem :(

    Przyznam ze decyzje o zakupie T70 podjąłem bazując na Pańskiej recenzjach, miedzy innymi informacji ze serwis insportline jest pewny i profesjonalny, niestety muszę stwierdzić ze nie jest i dawno już nie miałem takich problemow z jakimkolwiek serwisem (szczególnie ze mówimy o niedziałającym sprzęcie z pudelka za 4500)

    Przyznam, ze straciłem całkowicie zaufanie do firmy insportline (przynajmniej jej polskiego dystrybutora u którego kupiłem sprzęt)

    Mam wiec prośbę o sprostowanie informacji o jakości serwisu żeby inni potencjalni nabywcy nie wpadli w ta sama pułapkę co ja.

    Pozdrawiam