Airbike - test i recenzja rowerka powietrznego Assault, NPG.

Air Bike, Assault, NPG i inne.

Co to jest Air Bike?

 

To rower stacjonarny, wyposażony w pedały oraz ruchome rączki, dzięki którym możemy ćwiczyć ręce i nogi jednocześnie. Opór jest generowany powietrznie, jak w wioślarzu Concept 2, ale bez możliwości regulacji.

 

Mój Air Bike jest produktem bezfirmowym za 2500zł i jest kopią rowerka firmy Assault i NPG. Wiele wersji tego samego modelu powstaje pod różnymi markami, ale wszystkie pochodzą z tej samej fabryki na Tajwanie, z oryginalnym Assaultem włącznie.

 

Do kraju nad Wisłą Air Bike dotarł stosunkowo niedawno, mocno lansowany przez treningi crossfitowe i Crossfit Games, gdzie jazda na takim rowerze jest częścią zmagań.

Jakość wykonania jest przeciętna. Na co dzień mam do czynienia z wyższej klasy urządzeniami, przy których Air Bike wygląda słabo. Konstrukcja rowerów powietrznych nie zmieniła się znacznie od lat osiemdziesiątych, kiedy zostały one wprowadzone na rynek USA. W stanach do tej pory można kupić używane, kilkunastoletnie, sprawne rowerki tego typu. Serwisowanie jest proste, jak w zwykłym rowerze szosowym. Każdy mechanik rowerowy, potrafi taki sprzęt naprawić.

 

W moim egzemplarzu, jedyne co mi się nie spodobało to kółka, które są praktycznie bezużyteczne i przestawianie rowerka jest problematyczne. Poza tym, części ruchome mają lekkie luzy i reszta konstrukcji jest trochę siermiężna i bez polotu.

Mój pierwszy Air Bike zepsułem pierwszego dnia użytkowania. Przyzwyczajony do bezobsługowej eksploatacji, zrobiłem trening w trakcie którego łopaty wirnika przecięły zbyt luźno naciągnięty łańcuch.

 

Po przekopaniu poradników internetowych dowiedziałem się, że Air Bike to nie orbitrek i trzeba go regularnie serwisować, smarować, naciągać łańcuch itd.

Uzbrojony w wiedzę z internetu sięgnąłem po kolejną sztukę, a zepsutą oddałem do serwisu rowerowego. W ciągu kilku pierwszych dni musiałem naciągnąć łańcuch i dokręcić kilka luźnych śrub, które od razu odtłuściłem i posmarowałem klejem do śrub, żeby to był pierwszy i ostatni raz. Od tej pory rower nie wymagał więcej mechanicznej uwagi.

 

Wykonanie nie przeszkadza w użytkowaniu, które jest świetne. Siodełko jest regulowane, konsola czytelna i prosta w obsłudze, wyposażona w podstawowe programy. Rower jest bardzo stabilny w trakcie jazdy, rączki dobrze leżą w dłoni i są pokryte bardzo przyjemną gumą o konsystencji zamszu. Nie brudzą dłoni. Możemy ćwiczyć rękoma i nogami razem lub na zmianę, wykorzystując nieruchome podnóżki na stopy. Wirnik jest osłonięty rachityczną, drucianą obudową, która nie robi wrażenia solidnej, ale skutecznie spełnia swoje zadanie.

 

Największa zaleta: skuteczność treningu!

Nie spodziewałem się, że na jakimkolwiek rowerze można zmęczyć się tak bardzo w tak szybkim tempie. Kilkadziesiąt sekund jazdy bezpardonowo wysysa z człowieka całą energię. Częściowo dzieje się tak za sprawą oporu, który rośnie proporcjonalnie do wysiłku, jaki wkładamy w ruch. Czyli im mocniej napieramy na rączki i pedały, tym silniejszy rower stawia opór. Jak przy wiosłowaniu na ergometrze. Druga część pracy to stabilizacja, o którą ciało walczy przy każdym ruchu. Żeby trzymać się na tym rowerze w miarę prosto, trzeba cały czas pracować mięśniami posturalnymi. Stąd bierze się ogromny wysiłek i potężne zmęczenie przy stosunkowo krótkim czasie ćwiczeń.

Dodatkowo, rower sam narzuca dobre tempo ćwiczeń, poprzez dobieranie obciążenia. Mnóstwo użytkowników zwykłych rowerów i orbitreków źle dobiera obciążenie i tempo ćwiczeń co prowadzi do kiepskich wyników. Tu tego problemu nie ma, bo użytkownik nie ma wyboru czyli miejsca na popełnienie błędu. Po prostu trzeba jechać najszybciej jak to możliwe.

 

Największa wada: hałas!

Wirnik jest równie głośny co w wioślarzu. Do tego dochodzi dźwięk zębatek 2 łańcuchów. Nie po oglądamy przy treningu TV i nie po słuchamy muzyki bez słuchawek.

Wada druga, grzech wszystkich rowerów stacjonarnych czyli przygarbiona pozycja siedząca. Owszem, można jeździć na tym rowerze z wyprostowanymi plecami, ale prawie nikt tego nie robi i w przeciwieństwie do orbitreka, rower nie narzuca zdrowej postawy.

Wada trzecia to konserwacja, którą raz na jakiś czas trzeba będzie robić. Ten problem nie występuje w droższych rowerach powietrznych, które zamiast łańcucha mają pasek i kosztują stosunkowo więcej.

 

Czy lepiej dopłacić do rowerka na pasek?

Dla mnie i dla 90% świata, rower na łańcuch był oczywistym wyborem, bo do sprzętu na pasek trzeba dopłacić 1500 – 2000zł. Za dopłatą dostajemy sprzęt solidniejszy, bezobsługowy, bardziej cichy i poza tym, robiący dokładnie to samo. Naciąganie łańcucha co kilka miesięcy, moim zdaniem nie jest warte tej dopłaty.

 

Jak się na nim ćwiczy?

Interwały. Interwały. Interwały. Do tego jest stworzony ten sprzęt. Nie do czterdziestominutowych, długich, średniointensywnych sesji, tylko do krótkich, katorżniczych treningów typu HIIT.

 

Czy warto?

Warto, jeśli hałas nie jest problemem i nie planujecie ćwiczeń w środku nocy, to rower powietrzny jest dobrym zakupem i świetnym uzupełnieniem innych ćwiczeń. Zajmie mniej miejsca niż orbitrek lub bieżnia i zachęci do robienia interwałów.

Polecam

 

-Cezary

Instrukcja zakładania łańcucha - https://www.youtube.com/watch?v=M9h6QyjjhUA