Awaryjność orbitreków

Awaryjność orbitreków jest bardzo zróżnicowana, zależna od klasy, użytkowania i serwisowania.

 

Najczęściej psują się orbitreki tanie a średnia i wyższa półka ma taki sam poziom usterek.

Sprzęt do 1000zł - średni odsetek reklamacji 20 -  30% w ciągu pierwszego roku.

Sprzęt do 3000zł - 10 - 20% w pierwszym roku.

Droższy niż 3000zł - 10 - 15% w pierwszym roku.

 

Celowo rozdzielam pierwszy rok od reszty, bo usterki wychodzą ze sprzętu szybko, najczęściej w ciągu kilku pierwszych tygodni użytkowania. Później jest lepiej. Dobre orbitreki mają awaryjność poniżej 3% w ciągu kolejnych lat i jest to odwrotnie niż np. w bieżniach, gdzie z czasem prawdopodobieństwo awarii rośnie i wynika ze zużycia.

Awaryjność orbitreka wynika z usterek fabrycznych i dużej ilości części ruchomych, więc jeśli coś jest od początku nie idealne, to objawia się to szybko. Z czasem, wbrew obiegowej opinii, awaryjność drastycznie spada, a części eksploatacyjne w orbitreku średniej klasy nie powinny wymagać wymiany w ciągu pierwszych 5 lat użytkowania. Jest to standard aktualny na rok 2018 aczkolwiek duże firmy zaczynają celowo skracać żywotność swoich produktów by klienci byli zmuszeni do kupowania nowego sprzętu.

 

Celowe skracanie żywotności.

Wchodzi do branży fitness powoli, nie do końca jest związane ze spiskiem żarówkowym.

https://www.youtube.com/watch?v=3-qRhHCi710

 

W żarówkach skrócono żywotność towaru, podczas gdy w sprzęcie fitness ogranicza się dostępność części zamiennych, sprawiając, że urządzenia są nie do naprawienia. Towarzyszy temu częste wprowadzanie nowych modeli, bardzo podobnych ale jednak trochę innych, w miejsce starych, tak by części z nowych modeli nie mogły być użyte do naprawy starych modeli. Nawet błahe usterki mogą sprawić, że sprzęt jak nowy nie nadaje się do naprawy.

 

Np. w 2013r Decathlon wprowadził na rynek orbitrek Nordic Track NT4.0, który po 2 latach zniknął a w jego miejsce szybko pojawił się NT4.1, NT5.0, NT9.2 a następnie ich miejsce zajęły Domyosy kolejno VE730, VE510, VE680, FC600, FC700, FC710, których obecnie już nie ma i części zamiennych do nich nie ma!

 

Odmienny przykład.

Dziesięcioletni Spirit XE195 lub Kettler Vito psuje się. Gwarancji już nie ma, ale części z najnowszej wersji pasują do tej dziesięcioletniej i w takiej sytuacji zadbany stary orbitrek może działać tak samo dobrze jak zupełnie nowy.


Awaryjność bieżni

Bieżnie zużywają się stopniowo i rzadko zdarza się, by bieżnia od razu po wyciągnięciu z pudełka była wadliwa. Najczęściej dochodzi do wyeksploatowania konkretnych podzespołów np. pasa, pokładu, silnika itd.

 

Możemy przyjąć, że bieżnia jest zaprojektowana na przepracowanie konkretnej ilości roboczogodzin, po których witalne komponenty się zużywają. W drogiej bieżni jest to kilka komponentów np. pas i pokład biegowy, które podlegają wymianie i regeneracji. W taniej jest to większa ilość podzespołów, które w sumie czynią naprawę przedsięwzięciem nieopłacalnym.

 

Tania bieżnia - do 2000zł ma w sobie 500 - 1000 roboczogodzin użytkowania (5 - 10 tys. km), przy założeniu że użytkownik dba, serwisuje i nie jest zbyt ciężki. Daje to koszt 2zł za godzinę użytkowania i po tym czasie możemy przyjąć, że bieżnia jest wyeksploatowana i jej wartość wynosi 0zł.

 

Bieżnia droga od 6000zł ma w sobie od 3 do 6 tys. roboczogodzin użytkowania (30 - 60 tys. km) do pierwszego poważnego serwisu np. wymiany pasa lub pokładu biegowego, który kosztuje 500 - 1000zł. Dało by to koszt 1zł za godzinę użytkowania gdyby wartość bieżni spadła do 0zł, ale po serwisie za max. 1000zł mamy zupełnie sprawną bieżnię, która powinna przepracować kolejne tysiące godzin (dziesiątki tysięcy kilometrów) do kolejnego serwisu.

W takiej sytuacji koszt przebiegnięcia kolejnych kilometrów spada do ok 0,6zł za godzinę. Warto dodać, że jakość takiego biegu jest ciągle znacznie wyższa niż jakość biegu na nowej bieżni budżetowej.

 

Przykłady

Bieżnia Axer Trekk, którą opisywałem w Testach bieżni padła po kilkudziesięciu godzinach użytkowania. Firma Axer odmówiła naprawy gwarancyjnej, bo bieżnia była używana w wypożyczalni sprzętu i nie jest to niczym nadzwyczajnym, natomiast odmówiono mi też naprawy pogwarancyjnej z powodu braku części zamiennych. W ten sposób maszyna, która kosztowała ponad 3000zł trafiła na złom.

 

Odmienny przykład

Spirit XT385, wymagał wymiany pokładu biegowego po 6 latach użytkowania. Ten model ma dwustronny blat i wystarczyło go przekręcić na lewą stronę. Koszt robocizny 200zł, razem z czyszczeniem i smarowaniem. Bieżnia działa bardzo dobrze. Model XT385 jest cały czas produkowany i wszystkie części zamienne są dostępne.


Co się psuje w Bieżni

Zacznę od bieżni, bo jest to temat bardzo oczywisty. Bieżnia zużywa się stopniowo, pod wpływem eksploatacji i zaniedbań. Pas się przeciera, pokład pod pasem się niszczy, zużywa się silnik, łożyska, wyrabiają się przyciski konsoli i gwinty w ramie. Elementy elektroniczne palą się. Diagnoza usterek jest prosta, ewidentna. Dobre bieżnie opłaca się naprawiać, bo zazwyczaj naprawa jednego elementu rozwiązuje problem.

Tanie bieżnie mają krótki cykl życiowy i zazwyczaj kiedy zaczną się psuć, to jest to znak, że ich czas się kończy.

 

Kiedy tania bieżnia zaczyna działać źle, zacinać się i wyłączać polecam zrobienie podstawowego serwisu:

  • czyszczenie i smarowanie pokładu
  • naciąganie pasa
  • naciąganie paska przeniesienia napędu
  • odkurzanie silnika
  • czyszczenie czujnika ruchu
  • regeneracja pokładu, jeśli silnik jest ciągle w dobrej formie

Nie polecam regenerowania silnika, bo są to duże koszty, a efekty mogą być niezauważalne.

 

Kiedy dobra bieżnia zaczyna szwankować, prawie zawsze można ją doprowadzić do porządku robiąc podstawowy serwis wymieniając konkretne podzespoły. Czasami wiąże się to z wymianą elementów eksploatacyjnych np. pasa lub pokładu. Nie są to tanie zabiegi, ale warto to robić.


Co się psuje w orbitreku

Największym problemem w naprawie orbitreka jest trafna diagnoza i zlokalizowanie źródła usterki. Stuki, skrzypienie, wibracje, wszystkie dźwięki rozchodzą się po ramie orbitreka i namierzenie źródła problemu jest trudne, a czasami niemożliwe. To szukanie igły w stogu siana. Duża część usterek związanych z wydawanym dźwiękiem wymaga po prostu przyzwyczajenia się do nich. Część można zminimalizować przez dokręcanie luźnych śrub, smarowanie, dodawanie podkładek wytłumiających.

 

Gwinty wyrabiają się, śruby się łamią, metalowe łączenia odkształcają się od naprężeń.

 

Czasami psuje się elektronika i konsola wyświetla błędy np. E1, E2, E3, nie liczy przebiegu i wyłącza się po czasie lub nie wyświetla nic. Są to usterki proste w naprawie, wymagające wymiany silnika zmiany obciążenia, czujnika ruchu lub zasilacza. Wszelkie usterki elektryczne, w orbitreku łatwo zdiagnozować, nawet na odległość dlatego zaliczam je do najłatwiejszych.

 

Prawie nigdy nie psują się łożyska, tulejki, koło zamachowe i hamulec.

Często powodem różnych usterek jest krzywa lub elastyczna rama orbitreka, która przekłada się na pracę innych podzespołów. Rama potrafi też pęknąć i w wielu modelach jest ona niemożliwa do pospawania.